2010-03-25 | autor: Maciek Sobański
Model budowany na podstawie jedynego dostępnego zdjęcia:

Nie mam również dostępu do opisu zdjęcia, wiec przeznaczenia pojazdu mogę się tylko domyślać. Jest to na pewno pojazd ONZ'u, prawdopodobnie sił z Luksemburga. Biorąc pod uwagę pomarańczowe narożniki oraz tablicę pod osłoną, domniemać można, że jest to pojazd prowadzący kolumnę pojazdów z materiałami łatwopalnymi, bądź przewożący samodzielnie takie ładunki. Stąd też tytuł projektu "Flammable Hummer".
W odniesieniu do zdjęcia zostało zmienione:
- brak drzwi
- brak dachu
- dodatkowe oznaczenie "UN" na masce
- dodany kurz i brud
- troszkę inny kogut i mocowanie anteny.
Z modelu jestem zadowolony, chociaż jak zawsze mogło być lepiej. Do jego budowy użyłem:
- Modelu M998 1:35,
- Blaszek Eduarda dedykowanych do modelu TOW Tamiyi,
- drutów, strun gitarowych, płytek plastikowych do robienia własnych elementów,
- oraz najważniejsze: ogromną pomoc i wsparcie kolegów modelarzy.:piwo:
Model malowany Farbami (kolory podstawowe):
- MM Dark Green 1710 (chyba, napis się zatarł)
- MM Flat Black 1749
- H 132 Satin pomarańczowy
- reszta to inne kolory używane w ilościach, kolorach i mieszankach zgodnie z potrzebą i własnym odczuciem.
Ten model to również kilka nowości w moim warsztacie:
- Po raz pierwszy użyłem blaszek w takiej ilości (de facto jest to pierwszy model waloryzowany blaszkami),
- sporo elementów dorobiłem sam (cała konstrukcja dachu, przednia osłona i parę innych drobiazgów),
- pierwszy raz zrobiłem "łosza". Na zdjęciach słabo widoczny ze względu na kolor modelu. Z założenia łosz to technika cieniowania, natomiast w moim przypadku wyszło zardzewienie modelu.
Techniki użyte ale nie nowe to kurzenie. Do tego celu użyłem mieszanki sproszkowanych suchych pasteli. Ponadto niektóre krawędzie zostały przetarte srebrną kredką.
Po tych wszystkich zabiegach model wygląda jakby przejechał przynajmniej pół pustyni i był bardzo stary. Mało realne jeśli chodzi o pojazdy ONZ, które w akcjach bojowych raczej nie biorą udziału. Tak to jest jak się chce zrobić "za dobrze".
Oczywiście błędów i niedociągnięć się nie ustrzegłem, i sporo z nich widzę, ale nie będę o nich pisać. Sami znajdziecie, a jak nie to lepiej dla mnie. :razz:
Model budowany z przerwami od 1 sierpnia 2009 do 10 października 2009.
Chyba nie zapomniałem o niczym, więc koniec teorii pora na zdjęcia:
2010-03-19 | autor: Michał "Bushi" Kaniowski
Producent nazywa ten model drezyny pancernej "armored self-propered railroad
car D-37 with D-38 turret".
Według opisu drezyna została wyprodukowana w ZSRR w roku 1932. Przeszła
próby wojskowe, ale nie została wprowadzona do produkcji seryjnej.
Jej kadłub został wykorzystany przy budowie bardziej zaawansowanej drezyny o
nazwie D-45.
Poza kilkoma dorobionymi elementami, model został wykonany prosto z pudła.
Potraktowałem go jako obiekt badawczy do testowania pewnej techniki
modelarskiej.
Zamysł był taki, żeby pokazać pojazd wysychający po deszczu. Wilgoć miała
spływać po ściankach, tworząc zacieki, i gromadzić się w zagłębieniach oraz
dolnych partiach kadłuba.
Centralne powierzchnie płyt miały być częściowo suche. Na razie nie jestem
zadowolony z efektu. Próby będą trwały.
Przy pracy nad modelem wypróbowałem nową przeźroczystą żywicę, którą
solidnie zalałem reflektory. Żywica daje całkiem dobry efekt.
Podstawka została zrobiona z drewna i zabejcowana. Ziemia to
wikol+piasek+farba artystyczna. Szuter i zielenina to produkty firmy Polak.
Do zrobienia kałuż po domniemanym deszczu wykorzystałem Still Water firmy
Vallejo. Niżej położony szuter i roślinność zostały również potraktowane
sido zmieszanym z czarną farbą, dzięki temu w zamyśle miały wyglądać na
mokre.
Poniżej trochę fotografii radzieckiego wynalazka: